Ten dom – spory szeregowiec na Warszewie –  czekał na nowych właścicieli już od kilku miesięcy. I pomimo sporego potencjału i bardzo przyzwoitej ceny  nikt z oglądających nie złożył oferty. 
Dom wyglądał trochę jak opuszczony. Zostały niepotrzebne meble,  zakurzone dywany, dosyć nie modne żyrandole.   Oczywiście nowy właściciel mógłby szybko się tych  rzeczy pozbyć – ale właśnie takie drobiazgi  powodują, że nie ma miłości od pierwszego wejrzenia pomiędzy kupującym a nieruchomością (choć raczej możemy  w takiej sytuacji mówić o jednostronnym uczuciu).
 Już po pierwszych oględzinach wiedzieliśmy jak cel chcemy osiągnąć.  Ma być lżej, jaśniej i choć odrobinę nowoczesnej.
 Zaczęłyśmy od  usunięcia starych mebli, żyrandoli, dywanów. Wizytówka domu była część dzienna znajdująca się na parterze – salon i kuchnia. Tu zdecydowaliśmy się na przemalowanie ścian na biało. Jednak żeby nie było zbyt sterylnie, ścianę przy kominku pomalowaliśmy w kolorze zgaszonej zieleni.
Kuchnia wymagała największej interwencji. Połączenie ciemnej zieleni na meblach z brązowymi kaflami przenosiło nas w lata 90-te. Do tego mieliśmy dosyć przytłaczający i już nie modny „daszek” nad zabudową meblową.  Daszek został usunięty, kafle pomalowaliśmy na biało.
Pokoje na piętrach nie wymagały specjalnej interwencji.  Usunęliśmy kilka mebli i dodaliśmy kolorowe akcenty w postaci zasłon.  Podobnie było z łazienkami.
Na koniec wszystkie pomieszczenia zostały porządnie wysprzątane i wywietrzone.  Tak przygotowany dom czeka na swoich mieszkańców. A my mamy ogromna nadzieję, że ktoś wkrótce zobaczy w tej nieruchomości swój nowy dom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *